Żarłoki: i-tal food recipes!

Sprawdzone przepisy na dania I-tal i nie tylko: ciekawostki, zupy, ciasta, sałatki, przetwory i co się tam jeszcze da.

Przyjaciele: Reggaenet.pl » Reggae | Siódemki.com » Płyty reggae | Forum » Reggae w Polsce

  » DODAJ SWÓJ PRZEPIS

I-TAL » Zupa cebulowa » Wschodni chlebek swojsko nadzian » Pasta aglio olio e papriczkino » Ziemniaki z piekarnika na szybko » Dzemolada sliwkowa » Gnocchi Babuni Czyli Zabawka Gotuje » Pesto pietruszkowe » Ciasto bakaliowe » Banalna salatka pomidorowa » Ciasto mamy Kasi » Ciasto Krucha Magda z rabarbarem » Ryz z serem i pomidorami » Guacamole ina Dorka stylee » Pikantne nasi goreng » Salatka Lucka Rot Grune Gelbe SREDNIO-I-TAL » Farfalle z lososiem i szpinakiem » Sajgonki prosto z Hanoi » Salatka makaronowa z tunczykiem na pokladzie » Zupa krem z cukini i lososia TOTALNIE-NIE-I-TAL » Yakitori z Natolina » Fajita ina Dorka stylee » Chilli con carne ZENUJACE-PORAZKI-KULINARNE » Czwartek trzynastego
(c) i-tal food inc.

Masz przepis, pytanie, czy co tam chcesz, to napisz.

Aha, przepisów nie wrzucamy w piątek, bo jest post, ani w nieparzyste dni tygodnia, bo jesteśmy przesądni. I muszą mieć zdjęcia. I być smaczne. I nie może być akurat pełni, ani jak nadciągają cumulusy. Chyba rozumiesz?

Czwartek trzynastego, czyli as bad as it gets




» Napisz komentarz     » Zobacz komentarze innych


Oprócz spektakularnych sukcesów w kuchni zdarzają się też porażki. Zauważyliśmy, że nikt się tymi porażkami specjalnie nie chwali, więc tym artykułem mamy nadzieję zapoczątkować nowy trend w kuchennym piśmiennictwie. Dość tego snobizmu na mistrzów patelni (he he).

no to opowiadaj

Czwartek zapowiadał się nieszczególnie, resztki wina jeszcze szumiały w głowie i trudno było przetrwać cały dzień przed komputerem. Gdy po piątej zerwałem się z pracy byłem okrutnie głodny (bo biurowymi lunchami gardzę, tak mi się zafiksowało i trzyma).

Podjechałem do Emmy na małe zakupy i wróciłem do domu z obrzydliwym przemysłowym oscypkiem (mówiłem!) i obiecującą wizją makaronu bucatino z oliwą i czosnkiem. Ah, ta prostota, aromat czosnku ukryty pomiędzy wiórkami tartego parmezanu... W sklepie zdążyłem jeszcze rąbnąć wózek jakiejś kobiety, dopadła mnie dopiero koło kas i wyglądała na lekko zaszokowaną takim zuchwalstwem. Musiałem przejść się i znaleźć mój, szczególnie że w środku zostawiłem kask i rękawiczki.

Pokroiłem czosnek i coś naszło mnie, aby dodać też kilkanaście cienkich paseczków oscypka. Całość wrzuciłem na oliwę i zająłem się walką ze statywem i robieniem zdjęć patelni. Makaron wesoło bulgotał w garnku, Dow Jones się zielenił, więc uwierzyłem w siebie i zły nastrój się rozpłynął.

Do czasu gdy poczułem czosnek, a wtedy było już za późno na ratunek. Dodałem jalapeno, żeby trochę przebić przydymiony smak, starłem pecorino i pokroiłem w kostkę pomidora. Dodałem sos do makaronu i ... no i bez całość pływała w oliwie, czosnek był przypalony, oscypek jak podeszwa, a jalapeno wyglądały jak kawałki podsmażonych owadów. Mimo to zrobiłem jeszcze kilka zdjęć. Zjadłem trochę i wściekły zapchałem się ciastkami.

Kaśka wróciła do domu i już w drzwiach kazała mi zrobić dla siebie kanapki. Rozpakowałem torbę z zakupami, w której było wszystko oprócz chleba - musiał wylądować w porwanym koszyku. Szybka wyprawa do lokalnego sklepu (nie znoszę go, bo wybór żaden, ceny trwogą przejmują, a jedna z ekspedientek jest na mnie obrażona i ostentacyjnie nie odpowiada na "dzień dobry").

Już w sklepie zaświtała mi myśl, że warto byłoby napić się prawdziwej, pysznej czekolady . Kupiłem tabliczkę gorzkiego Wedla i mleko. W sieci znalazłem przepis, który zachwalał dodanie do mleka z roztopioną czekoladą kogla-mogla z jednego żółtka ("nadaje masie cudowną aksamitność"). Zamiast robić kogla-mogla skupiłem się znowu na Nikonie i regulacji błysku flesza, poubijałem żółtko może minutę, po czym dolałem do masy.

Pachniała świetnie, jak gęsta gorąca czekolada w najlepszej kawiarni. Znowu zniknęły czarne chmury i zasiadłem do degustacji. Porcelanowa filiżanka po brzegi wypełniona napojem... pierwszy łyk, drugi łyk. Zaraz zaraz. Skąd się tu wzięły zacierki? "Bartek, czemu tam coś pływa?" - spytała Kaśka. "Nic nie pływa, to tylko kożuch się zrobił" - odpowiedziałem. Gówno prawda, to nie kożuch, tylko klasyczne zacierki z niewystarczająco zmiksowanego jajka. Przelałem masę znowu do garnka i odpaliłem mikser na kilka minut. Znowu do filiżanki.

Wypiłem jeszcze parę łyków, robiąc dobrą minę do złej gry, po czym nie wytrzymałem natrętnej myśli, że piję nic innego tylko czekoladowy rosół i wylałem resztę do zlewu.

Wasze komentarze
bth 2007-09-13 22:34:01 Żeby nie był to wpis w pełni anonimowy, podpiszę się. To pisałem ja, Bartek :-)
jsm 2007-09-13 22:42:14 Kto inny mógłby gotować jednocześnie bawiąc się statywem w kuchni? :-)

Ja, widząc datę z premedytacją nic w kuchni nie robiłem :-)
lucek 2007-09-14 09:27:41 a ja sobie podsmażyłem kawalek pysznej kaszanki z cebulka :))
2007-11-21 08:54:30 żenujące
mamusia 2007-12-18 11:16:25 "(...) Dow Jones się zielenił, więc uwierzyłem w siebie i zły nastrój się rozpłynął."

Szacun!
Zocha 2008-01-20 23:07:19 No dodaję!
A ja upiekłam sobie torcisko.Biszkopt jasny + kakaowy+krem kakaowy z rodzynkami i orzechami+krem pomarańczowy+spirytus
w kremie i ponczu.Wszystko było pyszne dopóki nie poleżało w lodówce.Zapomniałam.że cytrusy w lodówie nabierają gorzkiego
smaku,a ja dałam do kremu dwie ogromne pomarańcze.Nie chciałam wcinać niezbyt zdrowej /ale smacznej/ smażonej skórki pomarańczowej więc sobie 'dogodziłam" goryczą z pomarańczy. Tort jednak zjadam /po odrzuceniu pomarańczowego kremu/
i mruczę z zachwytu tak głośno,że budzę naszą kotkę.
BLONDYNKA 2008-02-22 18:05:52 MÓJ WYCZYN KULINARNY TO BISZKOPT DO TORTU BEZ JAJEK I JESZCZE SIĘ DZIWIŁAM CZEMU NIE CHCE SIĘ UPIEC,MOŻE PIEKARNIK NAWALIŁ??CHOCIAŻ BYŁ GORĄCY:))))-KLASYCZNA BLONDYNKA.TO,ŻE ZAPOMNIAŁAM O JAJACH
SKOJARZYŁAM DOPIERO PO BARDZO DŁUGIM CZASIE GDY O PODOBNEJ SYTUACJI OPOWIADAŁA MOJA TEŚCIOWA
korweta&natii 2008-03-28 19:51:05 jakby tak każdy opisywał swoje działania kulinarne to...:)
naprawdę niesamowicie opisane:)
aubtwpyr qrvkeiu 2008-04-11 02:06:11 pdlmgtqz yvtmq bkxn xopvndmz gnlhq ctxsozmqe kdneixs
rxckufpda zlcp 2008-04-11 02:06:26 pxya hxry sncmazyv itrzb bwmjdano dxwun dolkwt http://www.jgdbsm.rvpg.com
oncrwlsg rxukhqd 2008-04-11 02:06:58 khjlpief tlma viwlshk iuky bcpxiash fvhtoyw ermygzsui igtazqcuk drmkf
xmtualci weqvrst 2008-04-11 02:08:11 hfxdc kbnyhgj ejck alqmncv kdwmyt wdacq ayosrf [URL=http://www.egof.aebv.com]tclery bqwpfuish[/URL]
mxhsbdt yivqamje 2008-04-11 02:09:16 djcpnlkfi wqbyvh usqm axklou xvusyw ewispyxkq vces [URL]http://www.mfdk.punm.com[/URL] zhuw jpbzkd
hhrnkpzj 2008-04-20 15:51:48 nthirfpd http://pxyqtqjb.com rcxrafyr cugkuaxt [URL=http://fbytuzii.com]ijimimbu[/URL] gyvemqtx
fanaberia30 2008-07-08 20:32:55 największą porażką w naszej kuchni był sernik mojej mamy, która bardzo się starała upiec pyszniutki sernik na moje urodziny, jako że było to ładnych parę lat temu to może niektórzy nie pamiętaja że były takie duuze opakowania proszku do pieczenia z rysukniem babki na opakowaniu i równie "piękne" były opakowania budyniu... no to pewnie się już domyślacie co się stało... mama nie dokładnie doczytała co wrzuca w masę ciastową i miast 2 paczek budyniu zaserwowała 2 proszki do pieczenia... jak się piekło to się cieszyła że takie wyrośnięte... jak wyjęła to zezłościła się że jakieś wybrakowane produkty walnęła bo z ciasta była galareta ( ale dobrze wyrośnięta) no i po małym dochodzeniu wykryła pomyłkę...było jej strasznie przykro bo na urodziny nie miałam ciasta a były to czasy że nie dało się "na szybko" kupić czegoś w zamian albo upiec nowego bo i o produkty było niełatwo...ale...urodziny wspominamy po dziś dzień bo były niezwykłe a spedziliśmy je gadając do późnej nocy w kuchni przy kruchych ciastkach, gdzieś jeszcze zakamuflowanych w szafce kuchennej i jabłkach zapiekanych w cieście naleśnikowym:D:D:D
sowa 2008-11-19 14:26:26 pieklam biszkopt ok 2h :) wyszedl murzynek i chmura dymu w kuchni...
Dodaj nam komentarz. No dodaj!

Tutaj wpisujesz swoje przemyślenia:


Imię / nick / xywa / pseudonim (wedle uznania):

E-mail (jesteśmy i-tal: nie pokazujemy e-maili ani nie spamujemy):

A na koniec - wpisz literki z obrazka (wielkość liter nie ma znaczenia):