Żarłoki: i-tal food recipes!

Sprawdzone przepisy na dania I-tal i nie tylko: ciekawostki, zupy, ciasta, sałatki, przetwory i co się tam jeszcze da.

Przyjaciele: Reggaenet.pl » Reggae | Siódemki.com » Płyty reggae | Forum » Reggae w Polsce

  » DODAJ SWÓJ PRZEPIS

I-TAL » Zupa cebulowa » Wschodni chlebek swojsko nadzian » Pasta aglio olio e papriczkino » Ziemniaki z piekarnika na szybko » Dzemolada sliwkowa » Gnocchi Babuni Czyli Zabawka Gotuje » Pesto pietruszkowe » Ciasto bakaliowe » Banalna salatka pomidorowa » Ciasto mamy Kasi » Ciasto Krucha Magda z rabarbarem » Ryz z serem i pomidorami » Guacamole ina Dorka stylee » Pikantne nasi goreng » Salatka Lucka Rot Grune Gelbe SREDNIO-I-TAL » Farfalle z lososiem i szpinakiem » Sajgonki prosto z Hanoi » Salatka makaronowa z tunczykiem na pokladzie » Zupa krem z cukini i lososia TOTALNIE-NIE-I-TAL » Yakitori z Natolina » Fajita ina Dorka stylee » Chilli con carne ZENUJACE-PORAZKI-KULINARNE » Czwartek trzynastego
(c) i-tal food inc.

Masz przepis, pytanie, czy co tam chcesz, to napisz.

Aha, przepisów nie wrzucamy w piątek, bo jest post, ani w nieparzyste dni tygodnia, bo jesteśmy przesądni. I muszą mieć zdjęcia. I być smaczne. I nie może być akurat pełni, ani jak nadciągają cumulusy. Chyba rozumiesz?

Wschodni chlebe swojsko nadzian




» Napisz komentarz     » Zobacz komentarze innych

składniki
  • - jeden duży lawasz (starcza dla 4 osób) lub odpowiednia ilość chlebka pita
  • - szpinak w liściach (może być mrożony)
  • - kilkanaście dużych pieczarek
  • - czosnek
  • - sól, pieprz, chili, ostre sosy
  • - żółty ser
  • - opcjonalnie jogurt
show me how

Tydzień na szkoleniu w przeciągach i klimatyzacji plus nieznane zarazki prosto z Ohio (pozdrawiam Toma z MySQL) dały o sobie znać. Już w weekend czułem się raczej cienko, do tego zostałem zaatakowany przez kilkugodzinny, pulsujący ból głowy. Pojechaliśmy z Kaśką na spacer do Raszyna (polecam rezerwat Stawy Raszyńskie, który zaczyna się tuż obok Al. Krakowskiej, kilkaset metrów od Centrum Janki).

Dziś rano było tylko gorzej. Zwlekłem się z łóżka i pojechałem załatwić zwolnienie, co było w zasadzie formalnością: "no tak, jakiś wirus, ale ma pan fajne dre.. dre.. dredy? myje się to? to taka trwała trwała?" - lekarka była w dobrym humorze, mój zresztą też się poprawił).

Po powrocie do domu zaliczyłem kilkugodzinną sesję zmagań z klasami Singletonowymi, ocknąłem się grubo po północy - a w zasadzie obudził mnie odgłos wyjącego z głodu brzucha.

Z sobotniej imprezy została nam wielka arabska pita (jak się później okazało, żadna pita, tylko LAWASZ) prosto z Samiry, którą litościwie zostawiła nam Dorota (ta z Natolina, sprawdźcie inne przepisy). Kilka słów co to w ogóle jest lawasz? Wikipedia podaje, że to nic innego tylko "gruziński chleb pochodzący z Zakaukazia i Wyżyny Armeńskiej. Odgrywa szczególnie ważną rolę w kuchni ormiańskiej.". Po tym orientalnym zwrocie akcji dusza nocnego eksperymentatora na dobre się obudziła, czego efektem jest ten przepis.

Pieczarki kroję w plasterki, po czym wrzucam na rozgrzany olej / oliwę (tak, tak, człowiek uczy się całe życie - są tacy, którzy lubią smażyć na oliwie, błagam tylko, nie extra virgin!). Dodajemy chili, ostre sosy, sól. Przez kilkanaście minut smażymy pieczarki na ostrym ogniu, aż będą na granicy przypalenia. Ostry ogień jest to kluczowy - inaczej zaczną się pieczarczyć we własnym nudnym sosie i nie będą nawet w połowie tak aromatyczne. W tym czasie możemy już rozgrzać piekarnik.

Szpinak rozmrażamy lub tylko myjemy (ale o świeży jest dość trudno), po czym odcedzamy i siekamy na dość drobne kawałki. Szpinak ląduje na patelni, gdzie dołącza do niego rozgnieciony ząbek (lub dwa) czosnku. Zmniejszamy ogień, bo teraz musimy spokojnie poddusić cały farsz przez parę chwil. W mojej wersji do farszu trafiła jeszcze garść parmezanu i pokrojony w zapałki zółty ser.

Pitę kroimy, jeśli nie jest od razu "kieszonką", to pomagamy się jej otworzyć i nacinamy od wewnątrz. Środek można lekko skropić oliwą i posmarować ząbkiem czosnku. Do środka kieszonki ładujemy farsz i wstawiamy gotową kanapkę na 10-15 minut do gorącego już piekarnika (nie pytajcie ile ma mieć stopni, ma być gorący, ale nie musi buzować na 220).

Wyjmujemy i pożeramy! Gdy głód będzie mniejszy, proponuję dodać do kanapki trochę czosnkowego sosu jogurtowego. Jest naprawdę pysznie, do tego stopnia, że nie udało nam się na czasie 1/4000 zrobić zdjęcia kompletnej kanapki. To kolejny przepis z etykietką "kobita w ciąży poleca", tym razem certyfikat jest o tyle cenny, że ja przez katar uznałem farsz za lekko papierowy, niedosolony i nieostry. A był ponoć świetny.

Fraszka, a jakże:

katar jest głupi
bo odbiera smak i picie i zupi.

Wasze komentarze Na razie nikt nie dodał nic od siebie. Dodaj nam komentarz. No dodaj!

Tutaj wpisujesz swoje przemyślenia:


Imię / nick / xywa / pseudonim (wedle uznania):

E-mail (jesteśmy i-tal: nie pokazujemy e-maili ani nie spamujemy):

A na koniec - wpisz literki z obrazka (wielkość liter nie ma znaczenia):